Birma po wyborach - podsumowanie seminarium
Seminarium pt.: "Birma po wyborach. 7 kroków do demokracji, czy kolejny krok do umocnienia dyktatury?" zorganizowane przez Fundację "Instytut Lecha Wałęsy" oraz Centrum Cywilizacji Azja Wschodniej SWPS odbyło się 22 listopada 2010 roku. W spotkaniu udział wzięli: Konstanty Gebert, Than Htike ze stowarzyszenia "Solidarność polsko-birmańska", Ah Noh z Kachin Women's Association Thailand, prof. Krzysztof Gawlikowski.
Dyskusję rozpoczął profesor Gawlikowski, który odniósł się między innymi do niedawnego zwolnienia z aresztu Aung San Suu Kyi i jej pierwszego, od 15 lat, publicznego wystąpienia. Profesor z uznaniem przyjął decyzję San Suu Kyi, która opowiedziała się za dialogiem z juntą i mniejszościami etnicznymi. Do tych słów odniósł się Konstanty Gebert, według którego zwolnienie Aung San Suu Kyi nie jest wyrazem słabości junty, ale jej siły. „W Birmie realia dyktuje poziom przemocy" - mówił Gebert. Około 100 osób ginie co miesiąc w Birmie, dlatego pokojowe rozwiązanie sytuacji politycznej, bez przelewu krwi, jak przekonywał Konstanty Gebert, jest trudne, by nie powiedzieć, niemożliwe. Generałowie, nie mają powodu do negocjacji, umacniani w swej pozycji przez zagranicznego partnera - Chiny. Dlatego jedyne rozwiązanie dla Birmy leży w samych Birmańczykach. „W momencie gdy zwykli Birmańczycy powiedzą sobie ‘dość' i będą mieli poczucie sprawczości, tym prędzej nastąpią zmiany" - przekonywał Konstanty Gebert. Than Htike ze Stowarzyszenia „Solidarność polsko-birmańska" odniósł się do ostatnich wyborów w Birmie, które uznał za niedemokratyczne i nieuczciwe. „Listopadowe wybory nie prowadzą do demokracji, bowiem nie wszyscy Birmańczycy mogli w nich wziąć udział. Te partie, które zdobyły największe poparcie, to ugrupowania wspierane przez rząd" - twierdzi Htike. Dodał też, że Chiny wspierają i będą wspierać juntę, bo zależy im, by Birma nie stała się demokratycznym, prozachodnim krajem. Ostatnią z osób, które zabrały głos była Ah Noh ze stowarzyszenia wspierającego kobiety z grupy etnicznej Machin w Birmie. Ah Noh przybliżyła historię mniejszości zamieszkujących tereny przygraniczne oraz problemy, z jakimi się borykają. To właśnie mniejszości są najbardziej prześladowane w Birmie, a przemocy ulegają przede wszystkim kobiety, które stają się ofiarami molestowania seksualnego i handlu żywym towarem. „Ludność etniczna jest niewykształcona, bowiem rząd przeznacza zaledwie 2 procent budżetu na edukację i kwestie społeczne" - mówiła Ah Noh. - „Dlatego my staramy się edukować oraz stwarzać warunki do rozwoju kobietom, które mają na utrzymaniu rodziny".
Wśród zaproszonych gości seminarium, którzy przysłuchiwali się obradom był Wiceminister Spraw Zagranicznych, Krzysztof Stanowski. Stąd też jedną z kwestii podjętych podczas dyskusji był brak zaangażowania Polski w tamtym rejonie. „Polska nie jest obecna w Azji, bo Azja nie jest dla nas priorytetem" - mówił Konstanty Gebert - „tymczasem naszym polskim interesem narodowym powinno być więcej demokracji na świecie". Profesor Gawlikowski skrytykował nakładanie sankcji ekonomicznych na Birmę, które i tak nie przynoszą żadnego oczekiwanego skutku. Przekonywał, że jedynym skutecznym narzędziem nacisku na rząd są sankcje dyplomatyczne.
Chociaż na pytanie zawarte w tytule seminarium nikt nie odpowiedział, bo jak zgodnie stwierdzono, jest na to za wcześnie, to jednak uczestnicy uznali, że jedynym rozwiązaniem dla Birmy wydaje się ustrój federalny.
Poniżej zamieszczamy list Prezydenta Lecha Wałęsy do uczestników seminarium.
